Jest czerwcowe popołudnie, razem ze znajomymi wybieramy się na polowanie. Około godziny 19.30 dojeżdżamy na miejsce. Kiedy zasiadamy wygodne  na trzech ambonach, dochodzi 20.00. Jest ciepło lekki wiaterek brak komarów a przed nami pszenica, czekamy na dziki. Tuż po 21 pojawia się 2 sztuki, ale 400m od mojej ambony kolega ma znacznie bliżej, ale ich nie widzi po chwili jednak dostrzega jednego z nich oddaje strzał i … pudło. Tego dnia ze smutkiem na twarzy wracaliśmy do domu. Dwa dni później dostaje telefon i głos kolegi „jedziemy dziś będą”. Nie no bez przesady dopiero z pracy przyjechałem i do tego od rana pada, ale uległem. Zasiedliśmy na tych samych ambonach i czekamy. Dochodzi 20 cały czas leje, ambona przecieka cały mokry i wściekły, że dałem się namówić, dostrzegam przelatka, który już kieruje sie w stronę lasu. W ostatniej chwili oddaje strzał, farba jest, ale dzika brak. Koledzy opowiadają, że dzik wybiegł z pod mojej ambony, ale przed samą pszenicą odbił na las. Całe szczęście, że jest Legat, postanowiliśmy odczekać jakiś czas i tak wszyscy są mokrzy, zapinamy otok, idziemy na miejsce zestrzału i ruszamy. Po około 300m dochodzimy do gęstych zarośli, Legat zaczyna mocniej ciągnąc. Decyzja natychmiastowa odpinam psa, cisza, czekamy i po chwili jakieś 100m Legat ostro głosi. Dochodzimy na miejsce dzik żyje pies przy nim, odwołanie Legata w takiej sytuacji nie jest proste, ale po magicznej komendzie przychodzi do nogi. Strzał łaski, gratulacje, ciężka praca, bo do auta ponad kilometr a autem nie dojadę, bo straszne błoto.  Tym razem z uśmiechem na twarzy wracamy do domu.

Written on Czerwiec 19th, 2012 , Bez kategorii Tags: ,

Comments are closed.

Gończy Polski z Borów Sapiehy

Gończy Polski z Borów Sapiehy

Gończy Polski hodowla psów myśliwskich, reproduktor Gończy Polski. Polowanie z psami, tropienie postrzałków, szkolenie psów.