Telefon od kolegi, strzelał  do dzika, ale nie miałem czasu wieczorem, więc umówiliśmy się na 8 rano. Na miejscu parę kropel farby i tłuszcz, potem długo nic. Legat zaczyna pracę, po 100m pojawia się farba i kawał tłuszczu, potem znowu nic. Pies jednak ciągnie, więc idę dalej, 100m i dalej farba, ale już więcej i po 30m dalej się urywa, wiem jednak, że pies idzie po tropie. Sytuacja powtarza się kilka razy po około kilometrze gęsty młodnik więcej farby zdecydowałem się na spuszczenie psa. I cisza popełniłem błąd, bo po wejściu w młodnik okazało się, że były jelenie, ale psa nie ma. Idę dalej szukać psa kolega zaczął zbierać grzyby i zawrócił po auto. Uznaliśmy, że już po wszystkim. Przejechaliśmy może kilometr i nawołuję psa, cisza, ale po chwili słyszę głosi. Okazało się, że dzik strzelony w zasadzie draśnięty w podbrzusze tak, że wyszły mu jelita, ale nieuszkodzone. Uszedł 3 km od miejsca zestrzału farbując z przerwami. I znowu bez psa dzik był by nie do dojścia.

Written on Wrzesień 15th, 2012 , Bez kategorii Tags: , , ,

Comments are closed.

Gończy Polski z Borów Sapiehy

Gończy Polski z Borów Sapiehy

Gończy Polski hodowla psów myśliwskich, reproduktor Gończy Polski. Polowanie z psami, tropienie postrzałków, szkolenie psów.